Aga - alez jak najbardziej to pochwała tego co swojskie i nie przetworzone
Zależy jaką kto ma filozofię żywienia - ale ja obrałam sobie za cel skrócić łańcuch przetwórni przez jakie przechodzi żywność zanim trafi na mój talerz. Zamiast chleba - mąka, zamiast gotowych przetworów - owoce i warzywa itp.
Najlepiej widać to na przykładzie sera. Najlepiej byłoby hodować wiadomo krowę (wiesz, czym karmisz, jak doisz itp) - ale z oczywistych względów jest to dla mnie chwilowo niemozliwe. A z drugiej strony łańcucha jest kupienie w sklepie serka Almette czy Ramy w których składzie masz laktozę, sole emulgujące, antyzbrylacze, stabilizatory, E ileś, E ileś więcej, tajemnicze dodatki smakowe i jest "spulchniany azotem".
Ja wybieram środek - kupuję w sklepie mleko - owszem, pasteryzowane, homogenizowane - ale sama robię z niego twarożek, potem starczy sypnąc ziół, zetrzeć korniszona czy wycisnąć czosnek i mam swojski serek
A chleb robię z drobnej pszenej bo tak jest najprościej - taki chleb robi się właściwie przy okazji. Owszem robiłam kiedys żytni na zakwasie - ale to musiałam wieczorem pamiętać zarobić go raz, potem rano przed pracą drugi raz, po pracy upiec... Jakoś straciłam do tego energię. A pszenny jest łatwy, szybki, przyjemny i (prawie) zawsze się udaje
