Strona 1 z 1

salceson

Post: pn lis 23, 2009 6:10 pm
autor: mietek
Papcio pisze:Witaj Tomuś, to jest nas już kilkoro. Nauczysz koleżanki i kolegów robić salceson? Ja wiele się na Tym forum nauczyłem, po pierwsze to zielonym do góry! Już mam trochę zielonego do moich wyrobów. Jest tu też Farmerka, Pedro i Wacław.


Tomuś - liczymy na ten salcesonik ;)

pozdrawiam mietek.

Post: czw lis 26, 2009 3:38 pm
autor: kotkaaa
Jeśli o salcesoniku to ja pamiętam ,jak moja mama w stanie wojennym robiła salcesonik .Gdy udało się zadobyć świński łebek gotowała go oporowo,aż miąsko samo odłaziło ,oczywiście z przyprawami a podstawa to czosnek .Potem było najlepsze czyli mięso z tym sosikiem lądowało w torebkach plastikowych .Końce mocno zawiązane i pod deseczki do ostygnięcia i stwardnienia.Ależ to smakowite wspomnienia są

Post: czw lis 26, 2009 4:23 pm
autor: Tomuś
To ,żadne "mecyje" zrobić salseson zwany również przez niektórych CWANIAKIEM ,ale do rzeczy : 4 połówki łepków świńskich ,w miarę możliwości obieram z mięska, 6 ozorków,3 serca,2 golonki te wszystkie produkty pekluję peklosolą 3 dni na sucho /18g/kg/. Następnie gotuję dodając ;ziele angielskie, liść laurowy, jałowieć /owoce/, Po ugotowaniu odzielam reszte mięsa od kości i kroję na paseczki lub kostkę dodaje dużo czosnku /przeciśniętego/ pieprz i troszkę soli ta masa musi być słona i ostra bo w czasie gotowania woda wyciąga ,ważna rzecz aby nie pozbywać się wywaru z gotowania składników po przecedzeniu dolewamy do masy aby była w miare rzadka . Te ilości wystarczą na 4 żołądki napychamy niezbyt ciasno ,po "zapięciu" /ja zapinam gwożdziem/lekko masujemy i do wody w temperaturze ok 80 stopni na 2 godzinki ,wyjmujemy kładziemy na stolnicy przykrywamy drugą stolnicą /niezbędna sąsiadka/ na stolnicy tej górnej stawiamy dużą miskę z wodą ale napełnioną do połowy po godzinie dolewamy wody ,po następnej do pełna i już nasze "maćki" się formują. Po całkowitym wystudzeniu kroimy i rozdajemy sąsiadom /za stolnicę/ i pozostałym "sępom" ;) bo salseson musi być jedzony świeży ,taki "zasuszony "po 3-4 dniach to już nie to.Jeśli chodzi o czas gotowania to przyjmuje się 1 kg na 1 godzinę ale ja wolę taki twardszy.Smacznego, i do roboty. Obrazek

Post: czw lis 26, 2009 5:10 pm
autor: mietek
Tomuś pisze:To ,żadne "mecyje" zrobić salseson zwany również przez niektórych CWANIAKIEM ,ale do rzeczy :4 połówki łepków świńskich ,w miarę możliwości obieram z mięska, 6 ozorków,3 serca,2 golonki te wszystkie produkty pekluję peklosolą 3 dni na sucho /18g/kg/. Następnie gotuję dodając ;ziele angielskie, liść laurowy, jałowieć /owoce/,

No tak, ale świnka ma jeden łebek i jedo serducho, że o języku nie wspomnę, bo może akurat jakaś gadatliwa się trfi [haha]
Tomuś pisze:Po ugotowaniu odzielam reszte mięsa od kości i kroję na paseczki lub kostkę dodaje dużo czosnku /przeciśniętego/ pieprz i troszkę soli ta masa musi być słona i ostra bo w czasie gotowania woda

A wszelkie tłuste to też traktujesz jako mięso? - bo ja robię z cześci tego smalec [skrob]
Tomuś pisze:
Tomuś pisze:4 żołądki napychamy ...

a świnka ma tylko jeden, a ja mogę co najwyżej kupić półtusze i to bez "flaków i krwi" [cry]
Tomuś pisze: bo salseson musi być jedzony świeży ,taki "zasuszony "po 3-4 dniach to już nie to.

święte słowa, a gorzałka przy tym być powinna [pomysl]

Dzięki Tomuś .
Mój chestny robił to z jadnej świnki i pamętam ten smak niestety zmarł [cry] i nie ma z kąd wźąć przepisu, a czy masz jakąś uproszczoną wersję dla tych co muszą kupować surowiec w sklepach mięsnych?

mietek.

Post: czw lis 26, 2009 8:46 pm
autor: Cebulka
Kurczę, ąleż to smakowicie wygląda... [shock]

Mietek - jak Ty się odwazysz to i ja zrobię [lol]

Ale mam to samo pytanie - czy ja w sklepie zdobędę żołądek tudzież półtwarz? [skrob]

Post: czw lis 26, 2009 9:36 pm
autor: mietek
Cebulka pisze:Kurczę, ąleż to smakowicie wygląda... [shock]

Mietek - jak Ty się odwazysz to i ja zrobię [lol]

ja to już od dawna o tym myślę ;)
Cebulka pisze:Ale mam to samo pytanie - czy ja w sklepie zdobędę żołądek tudzież półtwarz? [skrob]

Półtwarze to (przynajmniej u mnie) dość łatwo dostępne, gorzej z krwią i innymi takimi ;) co to też potrzebne są. [haha]

Ja sobie spróbuję tak z jednego łebka, dodam ozorek i golonkę i "z braku laku" spróbuję to w coś wepchnąć i myślę tu o butelce typu pet 5 ltr.

Tomuś ratuj jeśli błądzę [strach] bo gotowany plastik to nie żołądek czy inne takie ;)

mietek.

Post: czw lis 26, 2009 9:43 pm
autor: Cebulka
Misia pisała, że w Tesco są do dostania mrożone flaki - to może i żołądek by był? [rol]
Cholera, znów zapomiałam sprawdzić czy w 'moim' Tesco jest [glupek]
Może w sobotę się uda pamiętać ;)

Post: czw lis 26, 2009 9:46 pm
autor: Sz_elka
mietek pisze:
Tomuś ratuj jeśli błądzę [strach] bo gotowany plastik to nie żołądek czy inne takie ;)

mietek.


... a próbowałeś kiedyś napełnić peta gorącą wodą? ;>
Ja myślę, że będzie chciał się odkształcić do swojego pierwotnego wyglądu, czyli takiego plastikowego, że tak powiem obrazowo - z braku zdjęcia - twardego kondonika, z którego wydmuchuje się butelkę! [diabel]

Post: czw lis 26, 2009 10:16 pm
autor: mietek
Sz_elka pisze:... a próbowałeś kiedyś napełnić peta gorącą wodą? ;>
Ja myślę, że będzie chciał się odkształcić do swojego pierwotnego wyglądu, czyli takiego plastikowego, że tak powiem obrazowo - z braku zdjęcia - twardego kondonika, z którego wydmuchuje się butelkę! [diabel]

No właśnie to mnie straszy, i choć jeszcze nic nie wymyśliłem jestem blisko [haha] a ten pet to gdzieś tu już był tylko, że to była "wędlina" bez mięsa ;) takie coś jak rosół z warzywami jako galareta- no nie pmnę szczegółw, ale mam dostęp (i tam czasem kupuję)do hurtowni "akcesoriów" masarskich gdzie można nabyć różne sztuczne osłonki i jelita - żołądków; pęcheży niestety NIE!
A jak się wkurzę to se salceson w garnku zrobię [haha] a co mi tam..
Tomuś pisał, że najlepszy jest ten "świeży" zaraz po zrobieniu - potwierdzam mglistą pamięcią z dzieciństwa..


mietek

Post: czw lis 26, 2009 10:50 pm
autor: megan
Na "Wędlinach Domowych"jest sklep z różnymi akcesoriami do wyrobu wędlin-widziałam tam osłonki na salceson :D

Post: czw lis 26, 2009 11:08 pm
autor: Papcio
U nas nie ma żadnego problemu z głową świńską. Auchan cz Kaufland a nawet Billa ma w swojej ofercie zawsze. Podroby też są, gorzej z płuckami, one są raczej w małych rzeźniach i to na zamówienie. Zamawiają je właściciele rasowych piesków :) Ale jak poproszę to i dla mnie zamówienie na te parę kilo też przyjmą. Jak nie masz do czego włożyć - czyli brak osłonki to proponuję w słoiki i zaręczam o smakowitości, bardzo przypomina salceson marynarski z wojska. W ostateczności to można i w woreczku nylonowym przeznaczonym do kontaktu z żywnością. Potem przycisnąć deseczką do krojenia i też fajny wyjdzie.
Smacznego.

Post: pt lis 27, 2009 8:21 am
autor: pedro
mietek pisze:ale mam dostęp (i tam czasem kupuję)do hurtowni "akcesoriów" masarskich gdzie można nabyć różne sztuczne osłonki i jelita - żołądków; pęcheży niestety NIE!
mietek


Skoro masz taki sklep pod ręką to kup osłonkę poliamiamidową albo barierową (wiem Tomuś, wiem - najlepszy w żołądku [lol] ). To są typowe osłonki przeznaczone do wyrobów podrobowych, więc również salcesonu. A pomysł z butelką PET odradzam. Papcio również dobrze Ci radzi. Do słoików możesz zapakować większą ilość i zapasteryzować, a potem spożywać jak smak przyjdzie.

Post: pt lis 27, 2009 10:34 am
autor: Papcio
Ja właśnie robię w słoiczkach i pasteryzuję. Mam dziecka (stare konie) które mają taką fobie: nie jadają nic z podrobów. Żaden salceson, kaszanka, flaki, wątróbka a dlaczego - bo tak źle się nazywają. Za to wnuczek wcina wszystko! jest to mała maszynka do utylizacji żywności! :)

Post: pt lis 27, 2009 11:06 am
autor: Tomuś
Kochani ,żyjemy w jednym ? kraju .W wielu miejscowościach są tzw.rynki ,targi , na których sprzedają jelita i inne dodatki masarskie ,są także specjalistyczne sklepy ale najpewniejsze są masarnie i uboinie /nie mówcie ,że nie wiecie o takich/ w każdej sprzedadzą Wam żołądek wieprzowy ,kątnice /to taka ślepa kiszka u świni/ za 2 zł szt. Wystarczy zrobić proszącą minę i po sprawie.
Mietku proporcje możesz sam sobie ustalić ja podałem na 4 żołądki.
Namawiam - S P R Ó B Ó J C I E nawet najgorzy własny jest lepszy od kupnego

Post: pt lis 27, 2009 2:16 pm
autor: Papcio
Masz rację Tomuś, ja też nie mam żadnych problemów z czymkolwiek do masarstwa. Mam dwie hurtownie i naokoło sporo ubojni. A salceson robię w słoikach tylko dlatego, że może dłużej stać a w żołądku to najlepiej jeść jak świeży a sam nie będę jadł cały czas salceson choć go lubię.
Jest przy tym trochę roboty, ale ten smak i satysfakcja własnego wyrobu - bezcenna.

Post: pt lis 27, 2009 6:56 pm
autor: mietek
Tomuś pisze:W wielu miejscowościach są tzw.rynki ,targi...

Już zamówiłem mają mieć jutro [lol] jutro też kupię surowiec.

Dopytać jednak muszę bo ile peklosoli? Wiem, że jest to podane na opakowaniu, tylko nie wiem jaki jest procent mięsa na świńskim łbie (więkzość masy stanowią kości) podobnie goląka?

no i jeszcze jedno ozory i serca też peklujesz? Myślę, że nie lecz wolę się upewnić
Tomuś pisze: Mietku proporcje możesz sam sobie ustalić ja podałem na 4 żołądki.
Namawiam - S P R Ó B Ó J C I E nawet najgorzy własny jest lepszy od kupnego


Ja już się nie wycofam co będzie to będzie [haha]

mietek.

Post: pt lis 27, 2009 7:00 pm
autor: amita
Cebulko,w sprawie flaków do kiełbasy,to u mnie w tescaczu ni widu ni słychu a sprawdzałam kilkakrotnie.

Post: pt lis 27, 2009 7:01 pm
autor: Cebulka
No dobrze, a tak wogóle to ja chyba nigdy w życiu salcesonu nie jadłam [haha]

Post: pt lis 27, 2009 7:30 pm
autor: gruby miś
cebulko, jelita z tesco nie są mrożone, tylko solone, schłodzone, opakowane w małą torebkę foliową, w najbliższym tesco, w milanówku też nie ma, ale w większym w piastowie są zawsze :)

ja tam lubię salcesony i inne paskudztwa [haha] mama robi dobry, a przyjedzie za tydzień, tylko muszę poprosić, by nabyła osłonki i przy okazji siatkę na szynki/balerony ;)

Post: pt lis 27, 2009 9:04 pm
autor: Tomuś
Mietku ,trzeba przyjąć 50 na 50 mięso do kości ale ja liczę "brutto" i daje 18 g peklosoli na 1 kg .
Podroby też pekluję, wtedy mają taki ładny różowy kolorek , bez peklowania jest poprostu szary.
Salseson przyjmie wszystko ; serca , ozorki , nerki , skórki, i jak ktos lubi to mięsko .
Tylko pamiętajcie !!!!
Nie da się "oszukać" i zrobić taki "chudziutki " bo to dla dzieci ;) , wtedy nie będzie miało co skleić i salseson się rozleci, i jeszcze jedna uwaga generalna tłuszcz jest " nośnikiem smaku ".
Uwaga następna , w czasie parzenia trzeba nakłuć żołądek/ zawór bezpieczeństwa/ aby wypuścić powietrze , najlepiej iglicą.


Tu znajduje się link do adresów sklepów w całej Polsce :
http://www.wedlinydomowe.pl/forum/viewt ... sc&start=0

Post: ndz lis 29, 2009 11:33 am
autor: Cebulka
Dzięki Tomuś [tuli]

To teraz tylko potrzebuję jakiejś małej ubojni lub rzeźni w okolicach Katowicko-Krakowskich żeby mieć "prawdziwe" mięso, tylko też nie wiem, jak się do tego zabrać... Może Google? Tylko google niewiele mi powiedzą o rzeczywistej jakości danego sklepu... [rol]

Post: pn lis 30, 2009 7:45 am
autor: kotkaaa
Tomuś salcesonki piękne i widać że zapewne smaczne.
Ja to tak sobie rozmyślam pamiętając jak moja mama w ciężkich czasach robiła w tych torebkach,ty gotujesz ale to pewnie ze względu że napychasz w surowy żołądeki wtedy dodatkowo smaczek od żołądka idzie w salceson [?] Skoro wszystko wcześniej jest ugotowane i doprawine to jeśli jest problem z osłonką to równie dobrze można przestudzić i wlać w torebkę ;)

Post: wt gru 01, 2009 7:06 am
autor: mietek
Cebulka pisze:Mietek - jak Ty się odwazysz to i ja zrobię [lol]


Hihi. [lol] Okazuje się, że robię coś podobnego niemal od zawsze tyle tylko, że bez udziału podrobów a z większym udziałem mięsa i bez peklosoli. U mnie to nazywa się galaretą, a drobno mielone na kaszubach występuje pod nazwą zylc – to oczywiście nie to samo ale składniki i trudność wykonania podobne bo ja na pół głowy i golonkę dodaje jeszcze tylko łopatkę, a dla dodania walorów smakowych i wizualnych czasem pojawiają się warzywa i gotowane jajko. W porę mnie małżonka powstrzymała przed popełnieniem kolejnych „zapasów” (mam jeszcze sześć słoi), ale po zużyciu postaram się wiernie odtworzyć podany wyżej przepis.Z pozyskaniem potrzebnych składników nie żadnego problemu.

Pozdrawiam: mietek

Post: wt gru 01, 2009 7:11 am
autor: Tomuś
Mietku prawie robi wielką różnicę , salseson to salseson ;) a z zylcem to same kłopoty , na Śląsku i na Pomorzu to wieprzowa galaretka a w innych rejonach Kraju to rolada schabowa pieczona lub gotowana [shock]
www.wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?p=64391#64391
Ogórek i kabaczek też są zielone i długie [lol] i prawie podobne [lol]

Post: wt gru 01, 2009 12:07 pm
autor: mietek
Tomuś pisze:Mietku prawie robi wielką różnicę , salseson to salseson ;)
Ogórek i kabaczek też są zielone i długie [lol] i prawie podobne [lol]


Wiem, wiem.. [lol] to zupełnie inne rzeczy tj. kiełbasa to nie to samo co kiłbasa (oczywiście inna kiełbasa) [lol] nawet jak wyglądają tak samo i obie wieprzowe [haha]

M.

Post: ndz gru 06, 2009 6:08 pm
autor: pedro
Mietku !! Pochwal się. Jak wyszło ?

Post: ndz sty 03, 2010 7:33 pm
autor: mietek
pedro pisze:Mietku !! Pochwal się. Jak wyszło ?


Wyszło jak wyszło [haha] ale tak to już jest jak się robi po swojemu, a że moją specjalnością jest wyważanie otwartych drzwi to se zrobiłem coś innego choć „prawie” to samo (wiem, już było o tym) ale co tam kto nie może niech nie patrzy. [haha]

A było to 30.12.2009 więc by zdążyć jaszcze przed nastaniem nowych czasów naszło mnie i kupiłem części świnek, a że naturalnego, czy sztucznego flaka, ani żadnej rzeczy która jego jest kupić się tak szybko nie dało jak szybko pomysł mnie naszedł to zrobiłem tak:

Składniki:
ObrazekObrazek
i po jakimś czasie wyglądało to tak:

Obrazek

były też i takie składniki:
tu powinna być fotka
– mniej efektowne lecz fotki wstawić nie mogę bo jakimś dziwnym trafem waży za wiele, a ja zmniejszyć nie potrafię
Ale ponieważ z niezastąpioną pomocą przyszła Sz_elka to możemy zobaczyć:
Obrazek
Wielkie dzięki [prosi]


A potem już tylko część finału, bo reszta w słoikach czeka na lepsze czasy (chyba jadł to będę do nowego roku [haha])

Obrazek

W smaku – bardzo 100% choć ciut przesadziłem z solą ( swoją drogą to nie wiem jak Tomuś odważa 18g, peklosoli, ale to nie to ) lubię słone, a tu mogło być nieco mniej soli – gotowałem w osolonej wodzie no i jak widać zrobiłem raczej galaretę odlaną w misce. Bardzo nam wszystkim smakuje (mimo małego nadmiaru soli) i nawet jeśli to profanacja to będzie kontynuacja i na stałe wejdzie do naszego menu oraz będzie przechodzić dalsze modyfikacje [haha]
Wszystkim polecam i nie bać się! Jak się nie spróbuje to i nie posmakuje.

Pozdrawiam [papa]

I polecam: mietek

Post: ndz sty 03, 2010 7:58 pm
autor: mietek
Tomuś pisze:Obrazek

No i to "moje prawie to samo" [haha]
Obrazek
Pewnie widać różnicę tego "prawie" [oops] ale to nic i tak smaczne :D

Tomuś - obiecuję poprawę [lol]
M.

Post: wt sty 05, 2010 1:43 am
autor: Tomuś
MIetku to rozumiem miała być zakąska na 1 stycznia ;) ,
Ja bym ogłosił konkurs na nazwę tej potrawy ;
zacznę ,"mieciomicha"

Nagrodę wymyśli Mietek :D :D :D :D [lol] [lol] [lol]

Post: wt sty 05, 2010 7:37 pm
autor: mietek
Tomuś pisze:MIetku to rozumiem miała być zakąska na 1 stycznia ;) ,
Ja bym ogłosił konkurs na nazwę tej potrawy ;
zacznę ,"mieciomicha"

Nagrodę wymyśli Mietek :D :D :D :D [lol] [lol] [lol]


Smiej, się Tomuś śmiej bo i jest z czego [haha]

Data taka wyszła bo nie mając żadnych specjalnych planów i tyle dni wolnych przechodząc obok sklepu z mięsam nagle mnie "coś wzięło" i se zrobiłem to co zrobiłem [lol]

Najważniejsze że nie musiałem tego wywalić do kosza, a co jeszcze lepsze, że to wszystkim smakuje , a wsmaku jest nawet podobne do salcesonu [haha]

Pierwsze kroki ku salcesonowaniu mam za sobą i już tylko może być lepiej

pozdrawiam M.

Post: śr sty 06, 2010 7:50 pm
autor: Cebulka
mietek pisze: Pewnie widać różnicę tego "prawie" [oops] ale to nic i tak smaczne :D


Mietku - i tak trzymaj [kciuk1]
Chylę czoła [prosi]
Grunt że smaczne [super]

Mój typ - Mieciomięchomicha [haha]