Długo się zastanawiałem, zanim to napisałem. Ot takie czasy znowu twoży się nową historię
Już wiem żę na Kaszubach przeważała arystokracja (tylko kiedy i jaka, a i jaki wpływ miała dla zachowania kultury?) Niedawno w TV widziałem przepis na "krylki" który nie miał nic wspólnego z tym co jadłem i widywałem w dzieciństwie. I mógłbym podważać lub raczej wątpić w autentyczność różnych przekazów to jedno jest pewne: węgoży na kaszubach nie brakowało. I nawet najbiedniejsi je jadali (oczywiście nie legalnie bo poprostu je kradli - ale były)
A teraz do rzeczy: węgoż jaki jest każdy widzi lecz nie każdy wie co je
Widziałem ludzi którzy wędzonego węgoża smarowali masłem i zapijali czystym spirytusem...
Lecz najczęściej jednak po obraniu ze skóry odzielano białe mięso od mięśni ciemnych, ze skóry zdrapywało się tłuszcz na którym smażono wczorajsze kartofle z dodatkiem cebuli i pokrojonych ciemnych części węgoża lub innej tłustej ryby + jajko jako lepiszcze i dodatek energetyczny. Czasem z takiej papki z dodatkiem kaszy i krochmalu smażyło się tzw. kiszki. itd.
A śmieszne w tym wszystkim jest szczera prawda, żę ten węgoż (często kradziony) tam z biedy się wziął bo nie było skąd wziąć wędzonego boczku, albo choćby słoniny - które kiedyś były cenione, a dziś są w cenie
![Laughing [lol]](./images/smilies/icon_lol.gif)
(ostatnie obserwacje: podgardle, słonina - 7,49zł - promocja: biała kiełbasa - 8,30zł/kg
I pewnie już nikt tu nie dotarł czytając to co napisałem to teraz deser to białe mięso z węgoża wędzonego ( nie jest tłuste i jest b. smaczne i biliśmy się o każdy kąsek) reszta?... jakoś trza zagospodarować..
![haha [haha]](./images/smilies/icon_lol2.gif)
jak? np.: patrz wyżej
M.