Strona 1 z 1

Jajecznica na wędzonym węgorzu - wprost z nadmorskiej plaży

Post: śr lip 29, 2009 4:24 pm
autor: farmerka63
Przepis podała za Gazetą Wyborczą nasza nadmorska korespondentka - koleżanka Szelka.

Wędzonego węgorza pokroić w wąskie dzwonka , rzucić na patelnię z już zeszkloną cebulką [shock] . Podlać wodą ( 1 łyżka stołowa na 1 jajko). Wbić rzeczone jajka, posolić, popieprzyć, obficie okrasić posiekaną pietruszką.

P.s. Z całym szacunkiem nadmieniam, iż jest to specjalność regionalna - rodem z Kaszub i Kociewia , zwana tamże PRAŻNICĄ

Post: śr paź 07, 2009 7:48 pm
autor: Sz_elka
:* :D

Post: czw paź 08, 2009 7:32 am
autor: Cebulka
A ja melduję że mimo tego iz to rybsko w moim przekonaniu było wstrętne wyjątkowo i zylaste i ogólnie chyba to nie był węgorz ale było to cos made in China to jajecznicę wg powyższego zrobiłam i wyszła no nawet trzeba to przyznać bardzo dobra!!
Tak więc dziękujemy [tuli]

Post: pt paź 09, 2009 12:25 pm
autor: Samanta
O matko i córko gdyby juz mnie spotkało to szczęście i miałabym wędzonego wegorzyka ale świeżutkiego a nie to oslizgłe rybsko które ostatnio kupiłam (i chyba w ogóle ostatni raz dopóki mi złość nie przejdzie) to w żadnym razie nie jajecznica tylko delektowanie się samym węgorzykiem!
A były czasy że miałam dostęp do takich jeszcze gorących, z wędzareczki....

Post: pn paź 19, 2009 8:58 pm
autor: mietek
Długo się zastanawiałem, zanim to napisałem. Ot takie czasy znowu twoży się nową historię [cry]
Już wiem żę na Kaszubach przeważała arystokracja (tylko kiedy i jaka, a i jaki wpływ miała dla zachowania kultury?) Niedawno w TV widziałem przepis na "krylki" który nie miał nic wspólnego z tym co jadłem i widywałem w dzieciństwie. I mógłbym podważać lub raczej wątpić w autentyczność różnych przekazów to jedno jest pewne: węgoży na kaszubach nie brakowało. I nawet najbiedniejsi je jadali (oczywiście nie legalnie bo poprostu je kradli - ale były)
A teraz do rzeczy: węgoż jaki jest każdy widzi lecz nie każdy wie co je ;)
Widziałem ludzi którzy wędzonego węgoża smarowali masłem i zapijali czystym spirytusem...
Lecz najczęściej jednak po obraniu ze skóry odzielano białe mięso od mięśni ciemnych, ze skóry zdrapywało się tłuszcz na którym smażono wczorajsze kartofle z dodatkiem cebuli i pokrojonych ciemnych części węgoża lub innej tłustej ryby + jajko jako lepiszcze i dodatek energetyczny. Czasem z takiej papki z dodatkiem kaszy i krochmalu smażyło się tzw. kiszki. itd.
A śmieszne w tym wszystkim jest szczera prawda, żę ten węgoż (często kradziony) tam z biedy się wziął bo nie było skąd wziąć wędzonego boczku, albo choćby słoniny - które kiedyś były cenione, a dziś są w cenie [lol] (ostatnie obserwacje: podgardle, słonina - 7,49zł - promocja: biała kiełbasa - 8,30zł/kg
I pewnie już nikt tu nie dotarł czytając to co napisałem to teraz deser to białe mięso z węgoża wędzonego ( nie jest tłuste i jest b. smaczne i biliśmy się o każdy kąsek) reszta?... jakoś trza zagospodarować.. [haha]jak? np.: patrz wyżej ;)

M.

Post: wt paź 20, 2009 8:45 pm
autor: Samanta
A Mieciu jak tak to pewnie że sie nie dziwię że Ty wyczyniasz perwersje węgorzowe. Ja węgorza jak juz miałam, to jadłam tak, żeby mi na dłużej starczyło a dzisiaj już nawet nie pamiętam smaku tamtych prawdziwych, jeszcze ciepłych wędzonych węgorzy bo to bardzo dawno było , w latach 78 - 79 , przynajmniej mam co wspominać. Te co teraz się czasem kupi już mi tak nie smakują, jakieś niedobre są. Albo ja smak straciłam.

Post: wt paź 20, 2009 9:04 pm
autor: Sz_elka
Samanta pisze: Te co teraz się czasem kupi już mi tak nie smakują, jakieś niedobre są. Albo ja smak straciłam.


No, bo chiński zalewa rynek :( , a on już nie taki w smaku, choć wyglądem "mami" oko! :?
Jest tani i rybacy kupują i wędzą .... sprzedawany jest w takich wiązkach jak goździki czy róże! [rol]

Post: śr paź 21, 2009 8:11 pm
autor: Samanta
Sz_elka pisze:
Samanta pisze: Te co teraz się czasem kupi już mi tak nie smakują, jakieś niedobre są. Albo ja smak straciłam.


No, bo chiński zalewa rynek :( , a on już nie taki w smaku, choć wyglądem "mami" oko! :?
Jest tani i rybacy kupują i wędzą .... sprzedawany jest w takich wiązkach jak goździki czy róże! [rol]


Co Ty powiesz? No naprawdę na to bym nie wpadła. To już nie możemy łowić na tych łowiskach ci kiedyś? A już myślałam że to ze mną cos nie tak...

Post: czw paź 22, 2009 7:16 pm
autor: mietek
O chińskich węgożach to ja nic nie wiem, wiem natomiast, że kiedyś wędzono dymem z drewna , dziś zależnie jaki mają mieć kolor "produkty wędzone" używa się odpowiedniego oleju wędzarniczego do wędzarni elektrycznychi nasącza się surowiec odpowiednimi substancjami by lepiej chłoneły wodę i w końcu - możemy spotkać ryby niemal gotowane przed uwędzeniem ;) ot takie czasy mamy to kolorowe co tak nam się kiedyś podobało patrząc w kir. "lepszej Ameryki"...
Na szcęście można jeszcze znaleść coś smacznego, najczęściej w małych zagrodach, ale jednak [lol]

M.
Ja to za bardzo węgoży nie lubię :D

Post: czw paź 22, 2009 8:23 pm
autor: Samanta
Mietek ale to jakieś straszne rzeczy opowiadasz. Nie sądziłam że ktoś robi takie świństwa, bo wybaczcie ale to co Mietek pisze o nasączaniu czy co tam z tym robią, jakimś olejem wędzarniczym to jest jak dla mnie żywe świństwo.
Ja za bardzo ryb nie lubię ale łososia i węgorza lubię i to bardzo, tzn lubiłam do tej pory , bo jak przeczytałam to co powyżej to juz sama nie wiem.

Post: czw paź 22, 2009 8:42 pm
autor: amita
Oj,to coś w stylu dwa kilo szynki z kilograma mięsa.

Post: czw paź 22, 2009 8:50 pm
autor: Samanta
Wiesz Amitko, ja niby sobie zdaję sprawę z tego co oni robią z normalnego dobrego jedzenia, ale za każdym razem mnie oburza jak czytam takie herezje. I to nie jest jakieś bzdurne dziennikarskie ględzenie tylko pisze jeden z nas , czyli wiadomość jest wiarygodna.
No ryby sobie sama nie zrobię! Musi w wodzie urosnąć i tyle. A potem ją złapią i zmarnują.

Post: czw paź 22, 2009 8:52 pm
autor: gruby miś
ale tak to niestey wygląda...
poczytajcie SKŁAD pierwszej lepszej "wędzonki" aromat dymu wędzarniczego...
fajnie mieć wędzarnię!
choć rybrk jeszcze nie wędziłam :)

Post: czw paź 22, 2009 8:59 pm
autor: Samanta
Fajnie jest mieć dom i podwórko moja kochana a wędzarnie wtedy też można mieć, i pasiekę i sad i co tylko.
a jak się psiakrew mieszka w klatce jak ja, to trudno, trzeba lubic, co się ma.

Post: pt paź 23, 2009 12:08 am
autor: amita
Ja też sobie zdaję sprawę i też mnie trafia!Gdzieś ktoś(Mietek,Papcio?) pokazywali jak sobie radzić na małej działce z wędzeniem.

Post: pt paź 23, 2009 6:09 pm
autor: Cebulka
amita pisze:Ja też sobie zdaję sprawę i też mnie trafia!Gdzieś ktoś(Mietek,Papcio?) pokazywali jak sobie radzić na małej działce z wędzeniem.


O ile się nie mylę to to był Papcio i to był balkon [lol] ;>

Post: pt paź 23, 2009 9:48 pm
autor: mietek
Cebulka pisze:
amita pisze:Ja też sobie zdaję sprawę i też mnie trafia!Gdzieś ktoś(Mietek,Papcio?) pokazywali jak sobie radzić na małej działce z wędzeniem.


O ile się nie mylę to to był Papcio i to był balkon [lol] ;>

Ale się obśmiałem [lol] oto powód dzisiejsza fotka pokazująca mój balkonik w centrum miasta
ObrazekWędzić jeszcze nie próbowałem no.. bo sąsiedzi... [strach] [haha]

Pozdrawiam M.

Post: pt paź 23, 2009 9:56 pm
autor: farmerka63
Bardzo apetyczny ten Mietkowy balkonik... Az się prosi scenę balkonową ;)

....znaczy się degustację :)

Post: sob paź 24, 2009 11:15 am
autor: Baś_22
A koty się do tych smakowitości nie dobierają [?]

Post: sob paź 24, 2009 4:32 pm
autor: megan
Oj przepiękny ten balkon,ojoj przepiękny a jaki pewnikiem smaczny [lol]

Post: sob paź 24, 2009 6:43 pm
autor: Samanta
O Matko Boska , Mietek, zaadoptuj mnie! I mojego męża i moje dzieci!!! I psa też!

Post: sob paź 24, 2009 8:36 pm
autor: gruby miś
ej, miłe panie, w tesco są flaczki, kupujemy mięso, "psujemy" je wg przepisu mietkowego i nawet wędzić nie trzeba! białe kiełbaski są wyborne!!! dzięki mietku!!! [tuli]

ale wędzenie też jest przyjemne :)

Post: ndz paź 25, 2009 8:28 pm
autor: Cebulka
gruby miś pisze:ej, miłe panie, w tesco są flaczki :)


O! warto wiedzieć! Ciekawe czy w krakowskim też [skrob]

Ale sprzedają mrożone, na mrożonkach, czy takie świeże na mięsnym? [rol]

Post: ndz paź 25, 2009 8:32 pm
autor: gruby miś
w tych lodówkach w ze "świeżym" mięsem paczkowanym, takie nieduże opakowania, ale w nich sporo metrów ;)

Post: ndz paź 25, 2009 11:31 pm
autor: amita
Kurcze,fakt,można mieć swoją białą kiełbaskę w zasadzie bezproblemowo.My na szczęście mamy w pobliżu dobrą masarnię,ale lepsze wrogiem dobrego.

Post: sob lis 14, 2009 6:22 pm
autor: Sz_elka
mietek pisze:O chińskich węgożach to ja nic nie wiem

Mietku osobiście mi odradził zakup znajomy rybak z Piasków, bo właśnie tak robi - kupuje na wiązki chińszczyznę, wędzi i sprzedaje, bo ludzie chcą kupować, a ryby łowi się bardzo mało! Nawet miałam kontakt na pośrednika w Kątach, ale mi się już zapomniało, bo nie byłam zainteresowana! [oops]
To samo dotyczy bodaj że łososi, czy pstrągów - nie to, że z Chin, ale że z hodowli sztucznej i nijak nie smakują; no bo jak smakuje ryba, którą się skarmia mączką rybną??? [shock] Najwyżej tak jak kurczaki żywione właśnie w ten sposób! :?

Post: sob lis 14, 2009 6:39 pm
autor: Sz_elka
mietek pisze:Ale się obśmiałem [lol] oto powód dzisiejsza fotka pokazująca mój balkonik w centrum miasta
ObrazekWędzić jeszcze nie próbowałem no.. bo sąsiedzi... [strach] [haha]


Mieciu, a gdzieś Ty przede mną "schował" tego świniaka? [rol] Przecież obeszłam wszystkie kąty na Twoich wiejskich włościach i nie odnotowałam śladów, podstawowego składnika tych smakowitości, na Twoim miejskim balkonie! ;)
Szkoda, że wcześniej tu nie zajrzałam, bo bym się wprosiła na degustację - teraz pewnie, to już i śladu w powietrzu nie ma! [lol]

Post: pn lis 16, 2009 1:24 am
autor: mietek
Sz_elka pisze:Mieciu, a gdzieś Ty przede mną "schował" tego świniaka? [rol] Przecież obeszłam wszystkie kąty na Twoich wiejskich włościach i nie odnotowałam śladów, podstawowego składnika tych smakowitości, na Twoim miejskim balkonie! ;)

A kotów i innego stworzenia żywego tam nie było? [haha]
A tak poważnie to o czym wtedy myślałaś jak pokazywałem i mówiłem? ;)
Sz_elka pisze:Szkoda, że wcześniej tu nie zajrzałam, bo bym się wprosiła na degustację - teraz pewnie, to już i śladu w powietrzu nie ma! [lol]

Trochę jeszcze zostało [lol] więc przyjeżdżaj, a i łódkę trza przygotować do następnego sezonu [rol]

M.