Alkohole (wina, nalewki)

Kulinaria, kalendarium i linki

Alkohole (wina, nalewki)

Postautor: Cebulka » wt lut 01, 2011 10:37 am

Alkohole (wina, nalewki)


********************************************************************************************
[27.11] 21:58 malachit
Podaję przepis na nalewkę z owoców pigwowca, którego jeszcze nie robiłam, a wypróbuję, kiedy moje pigwowce zaowocują. Przepis znalazłam w Internecie
Przepis na nalewkę z pigwy
Owoce pokroić usunąć gniazda nasienne (gniazdo jest twarde i nie zawszejest to łatwe, kroję pigwe na 8 części aby łatwiej było te gniazda wyciąć).Po usunięciu gniazd pokroić w kostkę i wrzucić do słoja/słoika(używam 3 litrowych oraz 3,7 litrowych słoików) tak aby zajmowały ok 2/3, 3/4objętości. Do pełna zalewam wódką 65-70%. Po 3 miesiącach zlewam nalew z owoców i filtruję. Owoce zasypuję cukrem. to musi postać wcieple ok 1 miesiąca, tak aby cukier się rozpuścił. Dobrze jest tym odczasu do czasu wstrząsać (nie wiem ile cukru sypać robię to na oko i czasmi dosypuję w trakcie jak się rozpuszcza). Jak już się rozpuści co się ma rozpuścić to zlewam ten cukrowy nalew filtruję i mam likier pigwowy Teraz trzeba dolać część lub całość likieru do nalewu pierwszego. To zależy od upodobań czy nalewka ma być słodka czy mało słodka itp. Osobiście dolewam mało, a część nalewu pierwszego odlewam aby mieć nalewkę całkiem wytrawną (czyli kwaśną).Jak juz pomieszasz to zostaw na 3 miesiące albo i dlużej, ale jeśli jest potrzeba to próbuj wcześniej Zobaczysz jak z czasem ciemnieje. Pokilku miesiącach z żółtej zrobi się herbaciana i oczywiście bardzo smaczna. Owoce trzeba przed przeróbką przemrozić ze dwa dni w zamrażalniku, dopiero wtedy miękną, puszczają sok i mają właściwy aromat. Pigwowce maja przyjemny aromat, wyobrażam sobie, że taka nalewka może być calkiem dobra.
*******************************************************************************************
[16.12] 11:55 WIOTKA
Dostałam od Magdziołka przepis na Malibu. A ja z kolei mam przepis na ciasto z wiórkami. Po połączeniu naszych sił nastąpiło całkowite wykorzystanie wszystkich składników.
Malibu:
2 paczki po 100 g wiórków kokosowych zalać jedną szklanką spirytusu. Najlepiej w słoiczku i zakręcić. Odstawić na 24 godz.(może być dłużej). Po tym czasie, wymieszać i wlać do tego 1szklankę wody mineralnej niegazowanej lub przegotowanej zwykłej ,zimnej. Znów słoik odstawić na 24 godz. Po tym czasie, wiórki odcedzić na gęstym sitku lub przez gazę, dobrze wycisnąć wiórki. Dodać do płynu 1puszkę mleka skondensowanego słodkiego i 1puszkę niesłodzonego. Wymieszać, przelać do butelek. Powinno wyjść ok. 1l alkoholu. Zawsze przed podaniem go na stół, trzeba mocno potrząsnąć butelką. Trzymaj ją w lodówce, zimny jest smaczniejszy.
********************************************************************************************
[19.12] 23:50 sz_elka
W książce Szymanderskiej,która zachwalałam powyżej znalazłam przepis na:
A może PIWO CHRZANOWE?
"Znakomicie czyści nerki,usuwając z nich wszystkie zbędne złogi. 100 g świeżego korzenia chrzanu, 1 litr jasnego piwa. Obrany korzeń chrzanu drobno pokroić,zalać piwem, przykryć, zostawić na 24 godziny w ciepłym miejscu,przecedzić i pić małymi porcjami przez 2-3 dni."
********************************************************************************************
[07.03] 22:26 sz_elka
"LIKIER RÓŻANY. Pół garnca spirytusu najlepszego Nr. wlać w gąsior, wpuścić w niego trzy krople olejku różanego, sprzedawanego w aptekach lub składach aptecznych, zostawić butle w spokoju 24 godzin w zwyczajnej pokojowej temperaturze. Zrobić syropu z 6 funtów najpiękniejszego cukru, biorąc kwaterkę wody na każdy funt cukru - do gorącego jeszcze lać spirytus powoli, aby się klarował sam. We 24 godzin wlać w gąsior nieco alkiernasu - płyn czerwony wytwarzający sie z robaczków czerwonych zwanych koszenillą. które wydają śliczny karminowy kolor, uzywany do zabarwiania likierów, cukrów i t. p. Po wlaniu w gąsior dla przekonania się czy dosyć zakolorowany, wlać w kieliszek, gdzie w mniejszej ilości lepiej poznać można kolor, i zastosować do tego. Po trzech dniach likier się ustoi jest klarowny bez filtrowania. "
********************************************************************************************
[10.03] 01:02 sz_elka
I tu dochodzimy do sedna sprawy i wracamy do bliskiego nam tematu ogrodowego:
...."Otóż okazuje się, że tradycyjny rosyjski napój przy poważnym podejściu do sprawy może przewyższyć jakością najdroższe wódki gatunkowe, takie jak "Absolut" czy "Smirnoff". A pędzić można praktycznie ze wszystkiego: Rosja jest krajem rozmaitych stref klimatycznych, zatem istnieją receptury bimbru z bananów, melonów, zbóż, jarzębiny, kasztanów itd., dla mieszkańców zaś surowej Północy – z mchu i chrobotka reniferowego. Produkcja z cukru uważana jest za zbyt drogą.
Monotonię pędzenia można urozmaicić sobie, charakteryzując samogon na koniak i gin. Lub zabarwiając na czerwono, fioletowo, a nawet na czarno. A także zadziwiając otoczenie rozmaitymi ekstrawagancjami. Na przykład "wódka egzotyczna" to taka z ogórkiem w środku, który wyrósł we wnętrzu ułożonej na grządce butelki."
********************************************************************************************
[10.03] 15:27 sz_elka
Składu procentowego samogonu z mchu i chrobota reniferowego jeszcze nie zgłębiłam ale, zamiennie : http://samogon.republika.pl/ramka.html
Z dzikiej róży : Do 5 litrów ostudzonej przegotowanej wody dodać 5 szklanek dzikiej róży, 100 g drożdży, 4 kg cukru. Kiedy wszystko sfermentuje i wyklaruje się (po 3 miesiącach), otrzymamy czystą wódkę(?!). Należy starannie zlać do butelek przy pomocy gumowego węża... źródło: SAMOGON Gdańsk
********************************************************************************************
[25.05] 09:21 Sloneczko2006
Ktoś poszukiwał przepisu na wino z mleczyka nie wiem czy już ktoś napisał, ale podam jak ja robię: 4 litry ubitych kwiatów (same główki), 6 obranych cytryn, 4 kg. cukru. Kwiaty i pokrojone w plasterki cytrynki zalać wrzątkiem – odstawić na 24 godziny. Potem wycisnąć sok (dość dokładnie). Zmierzyć ile tego jest i dopełnić przegotowaną wodą, w której wcześniej rozpuściliśmy cukier – razem ma być 10 litrów. Dokładnie po 6 tygodniach bulkania zlać to co dobre, spróbować jak mało słodkie dosłodzić wlać do dymiona z powrotem i niech bulka. Dymion dobrze okryć kocykiem lub opatulić by miał cieplutko przez cały czas. Oczywiście nie chcę nikogo rozpijać, ale mam stale problem z gardełkiem i czasem odrobina do obiadku (choć wole do potraw z grila paluszki lizać) nie zaszkodzi!
********************************************************************************************
[28.05] 19:55 Cebulkaa
Słoneczko - ten miodek tak bulka sam bez drożdży? Bo nic nie mapisałaś o ich dodatku.
********************************************************************************************
[29.05] 06:44 Słoneczko2006
Cebulkaa winko bulka mi bez drożdży (sama jestem zaskoczona) robię go po raz pierwszy, ale pod okiem fachowca, który częstował mnie tym specjałem przez cały sezon gilowy rok temu – pycha słowo daję! Tylko trzeba okryć bo musi mieć ciepło ja poświęciłam podpinkę z męża kurtki zimowej
********************************************************************************************
[29.05] 12:10 Pinokio_sb
Obiecałam przepis na wino z mniszka lekarskiego, oto on:
Około 250g koszyczków kwiatowych ułożyć w słoju i zalać 2 litrami przegotowanej wody z rozpuszczonym 1 kg cukru. Dodać 5 dag drożdży winnych, słój zatkać korkiem ze szklaną rurką i odstawić na 2 tygodnie w ciepłe miejsce. Kiedy kwiaty opadną wino zlać do butelek.
Tyle przepis, ja robię tak:
1 kg kwiatków
8 litrów wody przegotowanej
4 kg cukru
drożdże
kwiatki po zebraniu rozsypuje na starej poszwie i zostawiam na 2-3 godziny, w pomieszczeniu gdzie są kwiatki musi być otwarte okno żeby robaczki wyleciały, w wodzie rozpuszczam cukier i studze wszystko żeby drożdży nie ugotować. Drożdże kupuję w sklepie, takie w płynie, trzeba nastawić kilka dni wcześniej. Jak już robaczki z kwiatków wylecą to można wszystko wrzucić do butla i zalać wodą z cukrem i drożdżami. Zatkać korkiem z rurką, jeszcze nigdy nie udało mi się zrobić tak żeby opadły kwiatki, więc tak po około 3 – 4 tygodniach zlewam wino do innego butla i odcedzam kwiatki. Do butelek zlewam wino już sklarowane. Wiem że inaczej powinno się robić ale jakoś do tej pory wychodziło, od 2000 roku robię wino.
********************************************************************************************
[20.06] 08:13 Słoneczko2006
Nalewka poziomkowa
1 kg leśnych poziomek rozgnieść na miazgę, wymieszać z 1 kg cukru. Zalać 1 l wódki 40%. Odstawić do sklarowania na 2 tygodnie. Zlać nalewkę do butelek - jeśli będzie za słodka, dodać niewielką ilość czystej wódki.
********************************************************************************************
[21.06] 01:13 Cebulkaa
Ja (z niezłym wydaje się skutkiem) robię nalewki według innej zasady - NAJPIERW zalewam owoce alkoholem a kiedy już alkohol wyciągnie z nich smak i zapach (orientacyjnie dwa tygodnie dla owoców jagodowych, do miesiąca np.dla tarniny), to PÓŹNIEJ dopiero zasypuję je cukrem, tak aby wyciągnął z nich z kolei alkohol. Moja sąsiadka robiła kiedyś nalewkę wiśniową systemem "wszystko naraz" i taki był tego skutek, że owoce nie oddały swojego aromatu a płyn był przede wszystkim słodki i mało alkoholowy (istniały wprawdzie przesłanki co do wrażych działań męża potajemnie próbującego nalewki i dolewającego wody, ale został on w końcu oczyszczony z zarzutów z powodu braku niezbitych dowodów) Czy ktoś jeszcze ma różne doświadczenia z "wszystko naraz" i "jednak po kolei"? Jak już o alkoholu to nie wiem czy już się chwaliłam, że wyszło nam wspaniałe winko wiśniowe... Myślimy nad zintensyfikowaniem produkcji, tylko że balony są tak strasznie drogie... Ale przynajmniej najpierw kupimy sobie korkownicę z prawdziwego zdarzenia P.S. A jaka bitwa była o te poziomki "spod" nalewki...
********************************************************************************************
[22.06] 00:55 ewikami25
hej! co do nalewek ,to robię "w kolejności",ale.... odwrotnie : najpierw zasypuję owoce + przyprawy na kilka dni , a póżniej zalewam wodą ognistą .fakt- pierwsze "wrażnie " nie jest wyrażnie alkoholowe,ale za parę minut...lubię taką wersję,bo nalewka jest wtedy jakby gęstawa. niestety istnieje ryzyko,że soczek zacznie fermentować zanim zostanie zakonserwowany
********************************************************************************************
[22.06] 05:54 Słoneczko2006
Przepyszne, pachnące rumem owoce znakomicie smakują do serów, można je podać z bitą śmietaną, a można po prostu podjadać na poprawę humoru w długie , zimowe wieczory.
Gdy zacznie się zbliżać sezon na pierwsze owoce należy przygotować pięciolitrowy słój kamionkowy lub szklany, wymyć go dokładnie i wyparzyć. Przygotowujemy również ok. 1/2 kg cukru i doskonałej jakości rumu 54% w takiej ilości, by owoce były przykryte.
CZERWIEC: 25 dkg truskawek dokładnie umyć, usunąć szypułki, wsypać do słoja, zasypać 25 dkg cukru i zalać rumem tak, aby przykrył owoce. Szczelnie przykryć, odstawić w ciemne miejsce.
LIPIEC: po 25 dkg malin, czerwonych porzeczek, czereśni i wiśni z pestkami dosypać do słoja przesypując każdą warstwę cukrem i zalewając rumem. Szczelnie przykryć. Odstawić.
SIERPIEŃ: 25 dkg moreli (bez pestek i skórki) przepołowić, 25 dkg brzoskwiń (bez pestek i skórki) pokroić w kawałki, do słoja, zasypać cukrem, zalać rumem, zakryć szczelnie, odstawić.
WRZESIEŃ: po 25 dkg śliwek, mirabelek i renklod wydrylować - wszystko do słoja, zasypać cukrem, zalać rumem, zakryć szczelnie, odstawić.
PAŹDZIERNIK: 3-4 aromatyczne gruszki obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić na ćwiartki, 1 świeżego ananasa obrać, pokroić na kawałki, małego, słodkiego melona obrać i pokroić na kawałki. Po raz ostatni przesypać cukrem, zalać rumem i, zakrywszy szczelnie, odstawić na dłużej.
Najlepiej zapomnieć o tym słoju aż do Adwentu. Potem delektować się zarówno owocowym rumem jak i rumowymi owocami, aczkolwiek z umiarem, bo zdradliwie zwala z nóg. Zestaw owoców może być nieco inny, ważne, aby były reprezentowane różne owoce, tj. miękkie i twarde, i żeby ich było kilka rodzajów. Przepis nie wypróbowany, ale pięknie musi to wyglądać!
********************************************************************************************
[22.06] 09:13 OlaB
W tym roku planuję zrobić nalewkę z agrestu i czarnej porzeczki, znalazłam też przepis z czerwonej porzeczki. Oj będzie wesoło w zimie A z truskawek może coś takiego:
1 kg dojrzałych truskawek
25 dkg cukru
0,5 l spirytusu
1 limetka
Umyte i suche truskawki zasypać cukrem. Gdy puszczą sok zalać je spirytusem wymieszanym ze szklanką wody. Zamknąć szczelnie. nalewkę odstawić na 6 tygodni. Po tym czasie zlać alkohol do butelki. dodać sok z limetki lub cytryny. Można dodać odrobinę startej skórki. Odstawić na 2 tygodnie, przefiltrować. Zapomnieć na 3 miesiące. Zapraszam na fajne forum z przepisami jest tam wiele przepiów ze zdjęciami http://www.sys21.de/index.php
********************************************************************************************
[22.06] 16:39 Onaela
.Myśle,ze Cebulka ma chyba racje-najpierw powinno zalac sie owoce alkoholem,a po 2 tyg.dodac cukru.Kiedys robiłam w ten sposub sliwowicę ze spirytusu-troche bylo wytrawnej,a troche slodkiej.Byla wspaniała-a te śliwki wprost zwalały z nóg
********************************************************************************************
[23.06] 06:25 Słoneczko2006
Cześć znalazłam taki przepis moze się nada:
Nalewka truskawkowa
1 kg dojrzałych truskawek
- 25 dag cukru
- 1/2 l spirytusu
- 1 limetka
Sposób przyrządzania:
Oczyść truskawki, opłucz, osącz na papierowym ręczniku. Przełóż do słoja przesypując cukrem. Odstaw na godzinę. Wlej spirytus rozcieńczony 1/2 szklanki wody, zamknij słój i wymieszaj wszystko delikatnie nim potrząsając. Odstaw na 5-6 tygodni, a potem zlej alkohol do butelki. Limetkę umyj i sparz, cieniutko umyj z połowy owocu. Z całej limetki wyciśnij sok, przecedź go i połącz z nalewką. Dodaj także skórkę z limetki, wymieszaj i odstaw do sklarowania na 2 tygodnie. Ponownie zlej i przefiltruj. Odstaw na 3 miesiące, aby nalewka dojrzała
*******************************************************************************************
[13.07] 00:09 Onaela
Słoneczko-w kwestii win to ja wiem niewiele.Kiedyś sie pokusiłam na wino z mieszanych owoców,ale efekt nie dorastał do moich oczekiwań Wiec moze ktoś inny ma wieksze doświadczenie...
********************************************************************************************
. [13.07] 07:38 Werter
Słoneczko, w sprawie win mam niewiele więcej do napisania niż Onaela. Robiłem kiedyś wino wieloowocowe (hahaha, czegoż ja tam nie dodałem były i maliny, i jabłka papierówki, chyba gruszki klapsy, ostatnie poziomki, czerwona porzeczka, morele, dużo wiśni a nade wszystko... czarna porzeczka oraz agrest. Wyjaśniam, że były to czasy, gdy każdy zakładał plantację czarnej porzeczki i agrestu. Oczywiście ja również, a jakże Nagle załamała się koniunktura i zostałem, jak wielu innych, z kilkunastoma arami owocujących krzaków). Słoneczko, przez pierwsze chyba 5 lat to wino było..... ochydnie paskudne (cierpko, gorzkie o dziwnym ziemistym smaku).
Potem pojawił się smak owoców, a obecnie, po 15 latach pojawił się w nim wspaniały smak karmelu i coś tam jeszcze, w sumie jest to najlepsze ze wszystkich win jakie zrobiłem. Ma ciemną rubinową barwę, a ten zapach... Przepis? Dużo różnych owoców i mało wody (bo po co rozcieńczać smak?). Ciut wody dodawałem tylko do czarnej porzeczki, bo jej sok mocno "galaretuje". Po zgnieceniu, owoce wraz ze skóką stały sobie w wiaderkach (przykrytych ściereczkami) przez kilka dni (np.3) by barwniki ze skórek przeszły do soku. Potem sok zlewałem do gąsiora. Cukier, w kilku dawkach, dodawałem co kilkanaście dni (za każdym razem próbując, czy ten poprzednio dodany został już przerobiony przez drożdze). I to w skrócie tyle.
Wino z samych jabłek (robiłem z Antonówek) po kilkunastu (ok. 10) latach dojrzewania ma przyjemny, orzeżwiający smak, nie może się jednak równać do powyżej opisanego. Wino z czerwonej porzeczki i agrestu dojrzewa szybciej i ma ciekawy smak. Wino z winogron robiłem tylko raz (użyłem odmiany raczej nie nadającej się do wyrobu wina) więc otrzymany efekt nie był zbyt ciekawy. Smak prosty, z lekkim aromatem.
********************************************************************************************
[13.07] 11:28 Słoneczko2006
Nareszcie rozumiem, dlaczego moje winne eksperymenty tak marnie się zakończyły, u mnie wino po dwóch latach zaczyna znikać z piwnicy zwłaszcza w okresie letnim w czasie grilowania. Robiłam podobnie jak Werter wino wieloowocowe i to było najsmaczniejsze, dwa lata temu zrobiłam wino z wiśni część pozbawiłam pestek a część nie miał być „ciekawy smak” a wyszło wino musujące naprawdę były bąbelki. Teraz w dymionie mam wino z mlecza po dodaniu cukru wygląda pyszniutko smak ma fajny, tylko mało procentowy, ale ja nie dodaje drożdży może powinnam czy teraz jeszcze je dodać czy już zostawić winko w spokoju może słabsze nabierze z czasem procentów. Czytałam, że do prawdziwego wina z winogron na południu nie dodaje się cukru, bo słodycz dają owoce, (ale słodko mi się zrobiło) może coś słyszeliście. Podobno w Europie jest nadprodukcja win i nadwyżki np. Francuzi wylewają, ale dobre markowe wina wciąż są drogie. Postaram się ukryć parę butelek przed chętnymi, choć moja niecierpliwa natura też jest winna temu, że piwnica tak pustoszeje. Napiszcie mi swoje opinie, bo jedni mówią dodać drożdży inni nie dodawać, więc jak jest lepiej a jeżeli dodać to, na którym etapie tylko nie piszcie „na wyczucie”, bo to dla mnie nie do przeskoczenia.
********************************************************************************************
[01.08] 23:33 ewikami25
co do wiśniówki- ja wybebeszam wiśnie ,zasypuję cukrem ,dodaję cynamon,wanilię ,gożdziki -odstawiam na 2-3 dni i dodaję wodę ognistą (dwie wersje: sam spiryt ,albo wódka +spiryt) ,zostawiam na 3 tygodnie i zlewam do ciemnych butelek ,a wisienki do słoiczków. wisienki w większości jakoś tak same się ulatniają , a czasami robię z nich "trufelki". dobre były też z gorącym budyniem śmietankowym ,ale efekt końcowy był trochę "tegens"...
ogółem -pychota ,ale faktycznie taniocha to nie jest .
********************************************************************************************
. [02.08] 12:58 ewikami25
onaelko! moja wiśniówka ma nieco inny smak niż ta z pestkami ,dlatego radzę zrobić obie . ja robię dwie wersje ,ta z pestkami ma "migdałowy" posmak i jest nieco ostrzejsza,ta z przyprawami to ulepek z opóżnionym zapłonem (typowo dla kobitek).
nalewkę ze śliwek robię tak:
1kg węgierek
10dag suszonych śliwek bez pestek
2-3 łyżki rodzynek
1 laska wanilii
0,5kg cukru
0,5 l wódki +0,5l spirytusu
owoce wybebeszone+ suszone +kilka pestek zasypać cukrem ,jak puszczą sok zalać spirytem ,odstawić na 3 tygodnie -zlać do słoika .do owoców dołożyć wanilię i zalać to wódką - odstawić na 2 tygodnie.zlać i połączyć z oba nalewy- odstawić na pół roku. smacznego!
********************************************************************************************
[01.08] 19:08 Cebulkaa
Acha! nalewka!
Jak robimy? Najprościej na świecie Obrane z ogonków umyte (niedrylowane) wiśnie siup do dużego słoja tak do 4/5 wysokości i zalac mieszaniną w proporcji pół litra spirytusu na litr wódki, zakręcic. Nie wiem w końcu czy powinno to stac w cieple czy w zimnie, stoi więc w pokoju i ma tak stac jakieś 2-3 tygodnie, co parę dni przy okazji dobrze tym potrząsnąc. Po tym czasie należy zlac alkohol i schowac a wiśnie troszkę w środku pognieśc i zasypac cukrem - ja cukru sypię po prostu tyle ile wejdzie do słoja. Słój teraz postawic w cieple, można na słońcu na kolejne dwa tygodnie. Zadaniem cukru jest wyciągnięcie z wiśni całego alkoholu i soku, jeśli cukier rozpuści się podejrznie szybko a wiśnie dalej są gładkie i duże, trzeba dosypac jeszcze cukru (w tym roku z powodu suszy raczej to nam nie grozi). Słojem trzeba potrząsac, żeby cukier się rozpuścił. Jak wiśnie zmaleją i zmarszczą się trochę a cukier się rozpuści wydobywamy z piwnicy alkohol wiśniowy i mieszamy jedno z drugim do smaku. (Mnie z reguły zostaję trochę syropu, ale to już zależy jak słodką chce się miec nalewkę) Próbujemy nie konsumowac wszystkiego od razu, podobno jak postoi to jest lepsze Wiśnie zużywamy do lodów, ciast lub podjadamy, w takim stanie nawet wygodniej się je dryluje jak ktoś chce, a z pestkami nie powinny podobno stac zbyt długo ze względu na kwas w pestkach. Najprostszy i najmniej kłopotliwy (choc niestety nie najtańszy - w Krakowie pół litra spirytusu koło 40 zł, wódki 20) sposób co szybko dobrego zrobic z wiśniami
********************************************************************************************
[02.08] 15:04 Cebulkaa
Onaela i Słoneczko- jak już robi się coś któryś raz i w zasadzie jak by się nie zrobiło i tak będzie dobre to proporcji się nie zna za bardzo, ale poszłam właśnie nawet oglądnąc słoje, ile właściwie mają pojemności a wiśnie akurat tak dla ciekawości zważyłam po zebraniu

I tak: ponieważ nie wlazło do jednego, mam dwa słoje: 4,5 i 1,7 litra. Do tych obu weszło razem 3,5kg wiśni (chociaż to trochę za dużo, mniejszy słój jest zawiśniowany pod nakrętkę) oraz w sumie dwie flaszki spirytusu i niecałe 4 flaszki wódki. Jak będzie z cukrem to się zobaczy, ale myślę że około 3-4 kg.

Nalewka, owszem, wychodzi dośc "rozgrzewająca" ale niektóre przepisy nalewkowe zalecają jeszcze mocniejszą "zalewę". Jeśli to co wyjdzie po połączeniu obu składników uważacie za zbyt mocne, można dodac po prostu przegotowanej wody (np. najpierw przepłukac nią wiśnie)
********************************************************************************************
. [04.08] 10:41 OlaB
Ja w tym roku zrobiłam nalewkę z agrestu, zapowiada się całkiem nieźle i z czarnej porzeczki ta jest jeszcze w trakcie.
********************************************************************************************
[14.08] 09:21 Cebulkaa
Onaela - wino, jak napisałam, robimy na oko i metodą absolutnie autorską Ponieważ nie chce nam się drylowac takiej masy wiśni, to nie drylujemy - wiśnie (bez ogonków tym razem ) gnieciemy ręką na miazgę i wlewamy do gąsiora, dopełniając przegotowaną wodą (między 1:1 a 1:2 pulpa wiśniowa i woda) z cukrem (obecnie mamy 1kg cukru na 2 kg wiśni, ale dosłodzimy pewnie później) (cukier trzeba oczywiście wraz z wodą przegotowac). Do tego dodajemy drożdże winne Malaga rozmnożone wg przepisu na drożdżach (tzn ze szczyptą pożywki, obie rzeczy do kupienia w sklepach ogólnospożywczych), zatykamy korkiem z rurką . Do tego etapu doszliśmy obecnie Po dwóch tygoniach trzeba ściągnąc czy przecedzic młode winko od reszty nieco buzującej miazgi i zostawic dalej, teraz można w razie potrzeby dołożyc cukru. Zlewac do butelek jak bulka nie częściej niż raz na dwie minuty. Pić Podam ten szybkościowy przepis (a efekty były rewelacyjne w zeszłym roku) z porządnymi proporcjami i po kolei jak tylko ustalimy w tym roku ile właściwie dajemy czego i zobaczymy czy wyjdzie równie dobre
********************************************************************************************
[14.08] 21:51 Sz_elka
ŁZY KONIKA POLNEGO !!! - „Kuchnia litewska” Nijole i Maciej Druto......
Szklanka miodu, szklanka cukru, szklanka wody, łyżka suszonych płatków róży ogrodowej, łyżka zielonej ruty, łyżka zielonej mięty, po szczypcie cynamonu, gałki muszkatołowej, goździków, imbiru, 2 litry WÓDKI !!!

Płatki róży, rutę, miętę, cynamon, gałkę muszkatołową, goździki, imbir - zalać szklanką wody i gotować na małym ogniu przez 15-20 min. Następnie do wywaru dodać miód, cukier, wódkę i wymieszać. Naczynie dobrze przykryć o podgrzać, ale nie gotować. Po odstawieniu z ognia, kiedy napój ostygnie, zlać go do szklanego zamykanego naczynia i zostawić, aby się sklarował. Po kilku dniach napój, uważajac aby nie zmącić klarowności, rozlać do butelek. Przechowywać w chłodnym miejscu, aby się "przegryzł" minimum 5 dni, pamiętajac, że im dłużej stoi, tym jest lepszy.
********************************************************************************************
[06.09] 20:04 Cebulkaa
Obiecane przepisy z pigwowca (nie pigwy!), skopiowane z jakiegoś forum, juz nie pamiętam jakiego. Wszystko robię tak samo, tylko że nalewkę w innej kolejności, tak jak z wiśniami - najpierw na dwa tygodnie w alkoholu mniej więcej 60% a potem zasypac cukrem i jak się rozpuści połączyc obie rzeczy. Ale jak widac technika dowolna

"1. Sok z pigwy - (mmmmmniam ! )
Owoce należy umyć, a następnie ostrym nożykiem podzielić na ćwiartki i "wydłubać" pestki. Jest z tym sporo roboty, bo owoce są twarde, jak wspominałem, i paluszki bolą, ale naprawdę się opłaca. Wyczyszczone ćwiarteczki wrzucić do litrowych słoików wypełniając je do polowy, no może do 3/4 wysokości. Zasypać cukrem w proporcji 1;1 wagowo. To wyjdzie mniej więcej pełny słoik. Nakryć lnianą szmatką lub gazą i postawić na parapecie na słoneczku, ale nie za ostrym. Po kilku dniach mamy pyszny soczek. Ilość pigwy dowolna. Im więcej tym lepiej, bo bedzie więcej słoików z soczkiem. Gotowy soczek zlewamy do innych słoiczków o wielkości takiej, jak komu odpowiada i zależnej od tego jak często bedzie używany. Jest pyszny do herbaty, zwłaszcza do zimowej i do ....

2. Nalewki (mmmmmmmmmmniam ! )
Zawartość słoiczków z pokrojonymi owocami i z soczkiem, przeznaczonym do wykonania nalewki przelewamy w całości do większego gąsiorka lub słoja, w którym będziemy przygotowywać nalewkę. Zalewamy odpowiednią ilością czystej wódki oraz spirytusu. Ilość wódki i spirytusu należy niestety dobrać empirycznie w zależności od upodobań. Ważne, żeby najpierw wlać wódkę, a po kilku dniach spirytus. Owoce lepiej oddadzą swój smak i aromat. I teraz najtrudniejsza próba. Nalewka musi (!!) dojrzewać okolo 6 tygodni. Jęzor wis, ale warto poczekać. Później.... niebo w gębie.

3. Konfitura
Owoce pozostałe po zlaniu soczku i nie przeznaczone na nalewkę kroimy w kosteczkę, dodajemy pokrojonych również w kosteczkę soczystych jabłek (ilość do uznania) , żeby całość nie była za bardzo sucha i wytrawna i smażymy jak normalne konfitury. Oczywiście nie zapominamy o cukrze. Ilość znowu trzeba wypraktykować. Do świeżej bułeczki z masłem jak znalazł ! Owoce pozostałe po wypiciu nalewki można również pokroić w kosteczkę i wykorzystać jako rodzynki do ciasta lub innych deserów albo pogryźć sobie jako przekąskę w trakcie czytania książki lub oglądania telewizji. Trzeba tylko uważać, żeby nie było tego za dużo, bo można się "załatwić na cacy" I tym sposobem zagospodarowałem pigwę "do końca" "
********************************************************************************************
[14.11] 14:06 koliberek
Oto przepis na ‘grzankę’ wg mojej przyjaciólki:
roztopić czekoladę (najlepiej zrobić jej kąpiel na parze w drugim garnku żeby się nie przypaliła) ...tyle ile się chce. jak będzie już w stanie płynnym to dolewamy wódeczkę...tyle ile sie chce tzn żeby nie była ta grzanka przezroczysta ale gęstawa. a później do łóżka wygrzewać się. 100% pewności że się pozbędzie człek zarazków. no i o wiele przyjemniejsze od czosnku
********************************************************************************************
[18.12] 15:36 lucysia
Ja zrobiłam w tym roku ratafię,ale zlewać powinnam dopiero za 3 miesiące.Ciekawa jestem czy wyjdzie?
********************************************************************************************
[26.12] 20:12 wac
Ciekawe tematy na pośwątczne czasy, podaje namiary, a nuż się przydadzą
http://www.winodomowe.prv.pl/
********************************************************************************************
[28.12] 19:31 wac
Podrzucam najświeższe wiadomości z frontu . http://republika.pl/samogon/ramka.html
********************************************************************************************
[30.12] 15:42 Mikros
Szelko zawartość w słoiczku to rodzynek brazylijski w syropie. Uwielbiamy go jako dodatek do szampana i co roku robię kilka słoiczków. Nasi przyjaciele lubią go też z herbatą ale mi jednak bardziej pasuje do szampana
********************************************************************************************
[23.08] 12:40 Cebulkaa
Kamo - nalewka to rzecz najprostsza na świecie Pokrojone owoce zalewasz na miesiąc alkoholem (stężenie zależne od preferencji osobistych, ja robię około 60% czyli na dwie szklanki wódki szklankę spirytusu). Stawiasz to na miesiąc w chłodnym ciemnym miejscu, możesz wstrząsnąc jak Ci się przypomni. Po miesiącu zlewasz alkohol i chowasz a owoce zasypujesz cukrem - owoce soczyste z natury, jak wiśnie nawet może byc cukru wagowo tyle co owoców, ale takie suche jak pigwowiec to lepiej mniej - jak dasz za dużo to nie szkodzi, nie rozpuści się wszystko, dodanie mniej też nie szkodzi - zawsze możesz dosłodzic. Owoce z cukrem stawiasz w ciepłym miejscu, może byc na słońcu i mieszasz czasem żeby się rozpuściło i żeby cukier wyciągnął alkohol z owoców. Jak sie rozpuści lub po paru tygodniach wlewasz alkohol do jakiegoś dużego gara i dolewasz do smaku odcedzony (najlepiej przez gazę) syrop cukrowy z owoców. Nalewkę wlewasz do butelek i odstawiasz na długo, żeby sie przegryzła
*******************************************************************************************
Śpieszmy się czynić dobro
Awatar użytkownika
Cebulka
Administrator
 
Posty: 14922
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 5:25 pm

Wróć do Przepisy kulinarne i inne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości