Strona 2 z 3

Post: pt lip 20, 2007 2:11 pm
autor: Cebulka
bezo - o wywarze ze skrzypu i walce z mączniakiem jest wszystko napisane w temacie "Ekologiczne środki ochrony roślin" (trzy tematy niżej niż ten ;) ).
Temat czy lepiej eko czy chemię to jak wiadomo niekończąca się opowieść...
Ale jako że nasz topik to początkowo "Ogrodnictwo ekologiczne" staramy się świadomie ograniczać chemię na rzecz produktów naturalnych - o ile się oczywiście da. [haha]

Post: pt lip 20, 2007 5:09 pm
autor: beza
Bardzo Wam dziękuję za odpowiedź :) będę próbować ale chyba dopiero w sobotę bo czasu brak [rol]
dodam jeszcze że ten klon zaatakowany jest tylko z jednej strony - od północy... być może tam najdłużej sechł po tych deszczach [cry]

a begonia to wcale nie stała na słońcu jak by się mogło wydawać ale od strony północnej :?

Post: sob lip 21, 2007 2:06 pm
autor: Badja
Wiem, że znajomym niektóre kwiaty pogotowały się od gorąca, niekoniecznie wystawione na słońce. Mnie spaliło hortensję, mimo że była w cieniu - wiesz takie włoskie + trzydześci parę jest zabójcze dla większości roślin - poza winoroślami i oliwkami [lol]

Post: czw lip 26, 2007 6:45 am
autor: Andrzej
beza 62 pisze:Tak jak wcześniej wspominałam o moim chorym klonie to teraz już mogę pokazać go na zdjęciu [robal]

wydaje mi się że to chyba rzeczywiście mączniak

Bezo, to mączniak prawdziwy jak diabli [shock] [shock] [shock]
Wątpię, by w tym, zaawansowanym stadium pomogły środki ekologiczne. Trzeba zastosować chemię i to mocną, bo inaczej przeniesie się na inne rośliny. Pryśnij Nimrodem w dawce 1,5ml środka na 1l wody (szczegóły na opakowaniu).

Post: śr kwie 02, 2008 5:39 pm
autor: gosik
Po pierwsze się przywitam - jestem z Wami od niedawna i jak na razie nie mogę się naczytać :D
Mam, a właściwie przez ostatnie dwa lata miałam problem z pelargoniami zwisającymi - na liściach pojawiały się brązowe plamy, a następnie całe liście zasychały i w rezultacie cała roślina przestawała rosnąć - pryskanie chemią (nie pamiętam co to było) nie dawało efektów. Wiem, że jeszcze wcześnie, ale chciałabym się w tym roku zabezpieczyć ;) Żadnych stworzeń na roślinach nie było, więc to chyba jakiś grzyb? Jestem początkującą ogrodniczką, ale trzy lata temu miałam piękne pelargonie, a od tamtej pory - :? Jeżeli macie jakieś doświadczenia to ja chętnie skorzystam :D

Post: śr kwie 02, 2008 9:49 pm
autor: Emmi
Może to być jakiś grzyb, ale często brunatne plamy na pelargoniach to zbyt mała ilość podlewania. Pelargonie to pijusy :)

Post: czw kwie 03, 2008 10:48 am
autor: Cebulka
Gosiku - witaj z nami :D

Mnie brązowe plamy na liściach z doświadczeń z pelargoniami mojej mamy równiez kojarzą się raczej ze zbyt małą ilością wody :) . W upalne lata te łobuzy to trzeba podlewać i ze dwa razy dziennie. A jakie masz skrzynki gosiku? bo jeśli takie typowe, wąskie długie plastikowe i świeci po nich ostre słońce, to moim zdaniem praktycznie nie da się utrzymać w nich odpowiedniej wilgotności której by wymagały pelargonie bluszczolistne. Choć z drugiej strony jakoś w nich ludzie pelargonie hodują ;)
A czy schną tylko najstarsze, zaczynając od brzegów i poza tym nie widać na liściach i łodygach jakiś kropek, czy nie fruwają owady? A może masz jakieś zdjęcie? :D

Post: czw kwie 03, 2008 11:41 am
autor: Emmi
Cebulka pisze: A jakie masz skrzynki gosiku? bo jeśli takie typowe, wąskie długie plastikowe i świeci po nich ostre słońce, to moim zdaniem praktycznie nie da się utrzymać w nich odpowiedniej wilgotności której by wymagały pelargonie bluszczolistne.


W rzeczy samej! Skrzynki plastikowe - spoko, właśnie preferowane są plastikowe dla roślin lubiących wilgoć, ale tutaj chyba jest problem ze słoneczkiem zbyt dużym [skrob] Gosiku pisałaś, że wcześniej Ci pięknie rosły, ale może był jakiś czynnik sprzyjający? na przykład mniej upalnych dni. A może inną ziemię dla nich zastosowałaś? Może zbyt przepuszczalną?

Post: pt kwie 11, 2008 12:26 pm
autor: gosik
Skrzynki, owszem plastikowe i rosną w pełnym słońcu :( , trzy lata temu miałam piękne pelargonie - cud miód, od tamtej pory, tzn. ostatnie dwa lata - obraz nędzy i rozpaczy - do pewnego momentu wszystko jest ok, a później na liściach zaczynają pojawiać się plamki i stopniowo się rozszerzają - roślina przestaje rosnąć i tylko wegetuje, a właściwie niszczeje - tak jakby zasychała - a o podlewanie dbam :( Nie mam zdjęć, ale jak poszłam z takim liściem do sklepu ogrodniczego, pani powiedziała, że to jakiś grzyb, ale pryskanie nic nie dało (pryskałam BRAVO 500 SC z firmy Target - pisze, że to środek przeciwko zarazie ziemniaka, alternariozie, szarej pleśni, plamistości).
Coś mi gdzieś świta z jakiegoś programu w telewizji o profilaktyce - do wody do podlewania dodawało się mleko - ale jakie proporcje i czy cały czas tym podlewać, to nie pamiętam za nic [oops]
Zobaczymy w tym roku - jestem optymistką :D :D :D

Post: pt kwie 11, 2008 1:19 pm
autor: Cebulka
Hmm... to już nie wiem... [niewie]
Z twojego opisu to jednak wynika, ze faktycznie nie jest to kwestia braku wody, tylko jakies paskudztwo się przyplątuje - skoro rosną, rosna i nagle koniec :(

Nie wiem, co by tu poradzic - może jak kupisz świeżą ziemie, a paczki wyszorujesz w wannie proszkiem i troche zlejesz wrzątkiem zeby je wyparzyć to juz będzie lepiej? Jeśli chodzi o mleko, to ja słyszałam o pryskaniu, nie o podlewaniu - ale podlewac moze tez mozna? :)

Post: pt kwie 11, 2008 1:24 pm
autor: gosik
A co się pryska mlekiem ? ;) Ziemię co roku daję nową, wyszoruję dokładnie skrzynki i zobaczymy :D
W pierwszym roku myślałam, że kupiłam jakieś zarażone i następne oglądałam prawie przez lupę i znowu było to samo :(
Jestem dobrej myśli :D

Post: sob kwie 12, 2008 3:24 pm
autor: Fil
Cześć Gosiku :)
Pani ze sklepu ogrodniczego prawdopodobnie miała rację :( Miałam to samo na pelargoniach zwisających (tzn. tych z mięsistymi liśćmi). Jest to jakiś rodzaj grzyba, który nie rusza tych normalnych pelargonii. Zaczęłam sie dokładnie przyglądać sadzonkom przy kupnie i okazało się, że większość z nich była zainfekowana! Na początku ślady grzyba są prawie niewidoczne (są tylko gdzieniegdzie drobniutkie uszkodzenia liści, na które nie zwraca się uwagi), a potem dokładnie tak jak piszesz plamki robią się coraz większe i w końcu zasychają całe liście.
Niestety nie umiem powiedzieć co to za grzyb, ani czym go zwalczać. Wiem tylko, że pelargonie o miękkich liściach są odporne i nie zarażaja się nawet gdy stoją tuż obok chorych. I to właśnie jest mój sposób: zrezygnowałam ze zwisających, bo nie udało mi się znaleźć w okolicznych sklepach zdrowych sadzonek. :(

Post: pn kwie 14, 2008 8:31 am
autor: gosik
Czyli jednak to jakieś paskudztwo, a nie moje błędy - niby mi trochę lepiej, ale co z tego :( Może ktoś ma na to jakiś sposób i jeszcze nam podpowie, bo nie chciałabym rezygnować z pelargonii :D Jest jeszcze trochę czasu do zakupów :D :D :D

Post: pn kwie 14, 2008 11:53 am
autor: Fil
Gosiku, nie musisz z nich rezygnować. Oglądaj dokładnie małe sadzonki jak je kupujesz - teraz już wiesz czego szukać :) Czasem wydaje się, że z roślinką wszystko jest dobrze, a jeden czy dwa listki z plamkami to efekt przesuszenia - oberwie się i po problemie. A tu guzik. To jest właśnie grzyb - bardzo częsta sprawa u pelargonii szklarniowych. :( Teraz już będziesz ostrożna przy zakupach. :D

Post: śr kwie 16, 2008 7:47 am
autor: Emmi
Gosik to może zabrzmieć jak banał, ale tak profilaktycznie zapytam aby już i to wyeliminować, skoro to grzyb, to czy wyparzasz doniczki przed posadzeniem roślin? Bo grzyb może siedzieć w doniczkach.

Post: śr kwie 16, 2008 9:29 am
autor: gosik
Do tej pory tego nie robiłam, ale w tym roku chyba tak zrobię - przynajmniej będę mieć świadomość, że ze swojej strony zadbałam o wszystko co mogłam :D
Trzeba się przygotować, bo sezon tuż tuż [lol] A swoją drogą czekacie z zakupem pelargonii do 15 maja, czy sadzicie wcześniej :?
Mnie to już kusi [diabel]

Post: czw cze 05, 2008 3:12 pm
autor: magdziołek
W moim ogrodzie rozzuchwaliły się mszyce i inne "gady", trafiają się też choroby grzybowe. Kiedyś usłyszałam w sklepie ogrodniczym, że można niektóre preparaty łączyć ze sobą.
Czy ktoś z Was łączył preparaty grzybobójcze i owadobójcze w jednym opryskiwaczu? Czy tak można? Czy np. "Karate" i " Bravo" można połączyć? Bo ja to już zupełnie pogubiłam się w terminach oprysków, a takie połączenie może skróciłoby czas oczekiwania na kolejne opryski... .

Post: czw cze 05, 2008 8:18 pm
autor: koliberek
Magdziołku u mnie też mszyce mimo, ze jakies 3 tyg. temu oprytskałam, dzis róze pryskałam na nowo. Nie mówię juz o meszkach, które mnie wczoraj zaatakowały w ogrodzie :(
W tym sezonie miałam juz 3 gatunki mszyc: zielone, czarne i białe :(

Post: pt cze 06, 2008 1:35 pm
autor: gosik
To chyba jakiś wyjątkowo mszycowy rok, bo i u mnie tego paskudztwa mnóstwo - wszelkiej maści i koloru - siedzą na wszystkim co się tylko nadaje do obżarcia [rol] [rol] [rol]
Dziś wieczorem kolejny zmasowany atak [pifpaf] [pifpaf] [pifpaf] i mam nadzieję, że na jakiś czas wystarczy :?

Post: ndz cze 08, 2008 7:46 pm
autor: tuurma
Ja ostatnio pryskam na mszyce praktycznie co tydzień (a jak zauważę jakąś ominiętą kolonię to też w razie potrzeby psikam punktowo). W tym roku głównie zielone i zauważyłam na spodniej stronie liści róż takie białe gadziny. Ale nie siedzą w koloniach, jak mszyce, tak bardziej osobno - kilka do max kilkunastu sztuk na gałązce. Co to może być i czym pryskać, bo z Pirimoru sobie chyba nic nie robią, skoro przeżyły tam, gdzie mszyce padły?

Podłączam się do pytania Magdziołka o mieszanie preparatów. Na razie mam dwa psikacze - w jednym Bravo, w drugim Pirimor. Miałam jeszcze i trzeci, ale synek też musi coś robić jak mama psika, więc dostał swój, ale z czystą wodą :)

Post: ndz cze 08, 2008 8:09 pm
autor: saginata
My¶lê,¿e jest to m±czlik szklarniowy.U mnie tez by³ na rózach-a ja dziwilam siê dlaczego Pirimor nie dzia³a na te "mszyce".Mój ma³zonek opryska³ ró¿e od szkodnika Bi-58-¶rodek owadobójczy.Mam nadziejê,¿e po nim padn± te gadziny.

Post: ndz cze 08, 2008 9:22 pm
autor: cicho_borowska
Madziu, a może Bob psika wodą tam gdzie ty preparatem na łobuzy ?

Post: pn cze 09, 2008 6:07 am
autor: magdziołek
Tuurma, Piromor to preparat TYLKO na mszyce. Dlatego lepiej jest używać coś o rozszerzonym działaniu, co działa i na przędziorki i na mszyce i na inne "gadziny". Ja właśnie zamieniłam się z sąsiadką na preparaty, bo wyczytałam, że dobrze jest od czasu do czasu zmieniać je. I tak pryskam raz karate raz decis . A na choroby miedzian albo bravo, też przemiennie.
A co do mieszania preparatów to nam chyba nikt nie odpowie.... :( .

Post: pn cze 09, 2008 4:26 pm
autor: tuurma
No tak, będę musiała coś dokupić, masz rację z tą zmianą preparatów. Szkoda, że nie mam takiej sąsiadki... alę nastawiłam gnojówkę z pokrzywy, nie zaszkodzi popryskać i tym :)

Post: pn cze 09, 2008 5:03 pm
autor: magdziołek
Moja już też się robi, a cuchnie :? , bardzo mocno zainteresował się tym zapaszkiem Bazyl, ciągle się kręci przy niej.

Post: wt cze 10, 2008 9:29 am
autor: gosik
Moja gnojówka już w bańkach - zakręcona - przynajmniej nie cuchnie na całym placu :D :D , ale po odkręceniu [ble] [ble] [ble] - bardzo trzeba uważać, żeby się przypadkiem nie polać [rol] [rol]
A mszyc to ci u mnie dostatek, w szczególności na brzoskwiniach - po prostu mrowie [shock] [shock] [shock] , ale o dziwo nie ma ich na różach [lol]

Post: wt cze 10, 2008 2:30 pm
autor: Fil
A u mnie pierwsza partia gnojówki zużyta, tyle że po ostatnim zbieraniu pokrzyw nikt nie ma juz na to ochoty. Miałam pecha i okazało się, że trafiłam na pokrzywę obsikaną przez koty. :x Nie muszę chyba opisywac woni, jaka rozniosła mi się po domu, kiedy pokrzywy czekały na wyjazd na działkę :?

Post: wt cze 10, 2008 9:32 pm
autor: amita
I ja szabrowałam dziś pokrzywę u sąsiada :D Jeśli ona aż tak śmierdzi,to stary mnie zabije...

Post: wt cze 10, 2008 10:05 pm
autor: Anamaria
A ja mam poletko pokrzyw za siatką. Muszę tylko pilnować żeby mi nie przełaziły na działkę :]
Obrazek

Post: pn mar 09, 2009 6:34 pm
autor: kotkaaa
Witam mam pytanko dostałam od sąsiada 2 taczki nawozu końskiego,takiego świeżego.Czy mogę to rozwalić po warzywniku i lekko zmieszać z ziemią ,na jesieni kopałam.A może rozrabiać do podlewania,poradżcie proszę

Post: wt mar 10, 2009 9:47 am
autor: irys
Nawóz koński najlepszy jest do zakładania inspektu, gdyż grzeje roślinki jak piecyk, ale ja nie na temat ;) Obornik najlepiej przed przekopaniem ziemi, a teraz to bardzo ostrożnie, nie za dużo i dobrze wymieszać z ziemią.

Post: wt mar 10, 2009 5:56 pm
autor: kotkaaa
Irys dobry człowieku wielkie dzięki.No tak skoro w inspekcie grzeje to i na polu nic się nie stanie